Targ koni w Skaryszewie, 23 lutego 2015 r. (relacja wideo)

To był trudny dzień. Jak każdy taki dzień targowy. W tym roku jednak byliśmy świadkami wyjątkowej ignorancji służb odpowiedzialnych za nadzór nad targowiskiem. Nasi inspektorzy krążyli po placu targowym w Skaryszewie przez ponad 10 godzin i praktycznie od świtu, nie sposób było uświadczyć tam ani jednego policjanta. Wszyscy bowiem zajęci byli pilnowaniem porządku na pchlim targu nieopodal. Przez cały czas trwania targu nie stwierdziliśmy również obecności ani jednego przedstawiciela inspekcji weterynaryjnej, który chodziłby po terenie targu koni i sprawował nad nim nadzór, czy interweniował w przypadkach przemocy. Nie interweniowali oraz nie nadzorowali targu również pracownicy porządkowi.

Prawdopodobnie dlatego handlarze nie mieli skrupułów, aby staranować naszych inspektorów puszczając na nich dwa rozpędzone ogiery, stwarzając również niebezpieczeństwo dla samych zwierząt. Handlarze byli agresywni, a ich temperament dodatkowo potęgował spożywany podczas trwania targu alkohol, który spożywać mogli bez ograniczeń z powodu nieobecności służb nadzorujących.

 

poranekPORANEK

Ranek dopiero się budzi, ale my już od jakiegoś czasu jesteśmy na targu w Skaryszewie. Jak co roku – konie są tu od wielu godzin. Czekają. Czekają na sprzedaż, załadunek, ostatnią drogę…
Jak zwykle są już zmęczone – a przed nimi jeszcze przecież tak wiele godzin stania na targu i ostatecznego transportu do rzeźni… To niebywałe, ile muszą przeżyć. Są spocone, zestresowane, przerażone. Jak widać – wiązane są do samochodów, mimo że to zabronione ; są nierozładowywane ze środków transportu, mimo że to zabronione ; mają niekorygowane kopyta, co przecież sprawia im ogromny dyskomfort… Święto koni? Czy na pewno…?

My możemy się bać razem z nimi, być w szoku, smucić się – ale to nie my przecież za kilka godzin ruszymy w stłoczeniu w podróż, z której się nie wraca. Jesteśmy tu z nimi.

 

ranyRANY, OTARCIA, KREW

Rany, otarcia, krew. Przecież tym karmi się święto koni wg Skaryszewa… Słychać zdezorientowane rżenie koni, nierówne uderzanie ich kopyt o bruk ulicy, śmiechy pijanych handlarzy… Konie wciąż czekają. Przecież trzeba poświętować, pobawić się, potargować, odstać swoje, pogadać i napić się z tym i tamtym… a konie? To tylko towar, milczący dodatek, rzecz którą tu na święcie koni się handluje. Jesteśmy w Skaryszewie, tu każdy – zupełnie za darmo – może obejrzeć przedsionek piekła.

 

POŁUDNIE

poludnieKonie są coraz bardziej zmęczone, spocone, znerwicowane. Stoją stłoczone pod wiatami – nie dla wszystkich jest tam miejsce, więc handlarze wiążą je również do samochodów. Ogiery wiązane są blisko klaczy, które się grzeją, lub blisko innych ogierów. Kopia się więc notorycznie. Mają rany od kopnięć. Jedynie kilka koni ma siano. Żaden nie ma wody… Niektóre bez wody stoją już ósmą godzinę!
Za to handlarze i odwiedzający nie narzekają na brak napojów. Wszędzie czuć zapach wódki, jej picie dosłownie wszędzie – nikogo nie krępuje… Handlarze wymachują batami stresując konie. jak co roku panowie… jak co roku, jakież są to nam widoki znane z każdego targu koni w Polsce…

 

zaladunkiZAŁADUNKI

Kolejne konie są ładowane na samochody i odjeżdżają. Zmęczone, spragnione… już nie dane będzie im ani napić się ani odpocząć.

Patrzymy im w oczy, one wszystkie pragną pocieszenia, wsparcia. W zamian dostają baty, są bite, ciągnięte, pchane. handlarze nie przebierają też w słowach. Ot taki szacunek dla konia, z którego przecież żyją. Tradycja. Wciąż jesteśmy na miejscu ze zwierzętami.

POWRÓT

Wracamy ze Skaryszewskich Wstępów…
Niektórzy z nas byli dziś na targu zwierząt po raz pierwszy – tym bardziej podziwiamy ich siłę i to, z jakim zapałem dokumentowali. Im nas więcej – tym lepiej dla zwierząt.
Niestety, wracamy z tymi samymi przemyśleniami co rok temu… zbyt wiele koni, zbyt ciasno, organizacja mydląca oczy, konie zmęczone i niepojone, bite, popędzane, wpychane na samochody… wiele środków transportu zupełnie nieprzystosowywanych a władze? Nie widzą problemu…

wracamyZdajemy sobie sprawę z tego, że jako miłośnicy zwierząt chcielibyście, aby rozwiązać problem targów od ręki, aby one zniknęły. Niestety, to nie takie proste. Wierzcie nam, jako podgrupa Vivy! od lat obserwujemy targi zwierząt rzeźnych w całej Polsce: nie tylko targi koni, ale również bydła, trzody chlewnej czy drobiu. Takie targi odbywają się regularnie raz-dwa razy w tygodniu… Nie ma targu, na którym nie byłoby łamane prawo a władze i organy ścigania głuche są na nasze uwagi.

Jedynie nasza obecność tam może coś zmienić. Nasza – a co za tym idzie – WASZA RÓWNIEŻ. To Wy jesteście siłą, która może zmienić rzeczywistość. Dziękujemy, że byliście dziś z nami, że podajecie posty dotyczące tak trudnego tematu dalej.
Oczywiście niebawem opublikujemy pełną relację z targu w Skaryszewie, bądźcie z nami. Piekło tych zwierząt wciąż trwa.

bodze_konieTARG KONI W BODZENTYNIE

W dniu targu w Skaryszewie część naszych inspektorów odwiedziła również trag koni w Bodzentynie. Bodzentyn oddalony jest od Skaryszewa o około 60 km i co poniedziałek odbywa się tu targ koni, a co sobotę – jedne z większych w Polsce, regularnych tragów bydła.
Tego dnia, pomimo, że targ koński był mały, wiaty na zwierzęta oraz stanowiska uwiązowe pozostawały puste. Wszystkie konie wiązane były krótko do samochodów – co nie jest dozwolone. Wszystkie konie były spocone, kilka było mocno zestresowanych i niespokojnych, konie były bite batem bez powodu. Odnotowaliśmy przerośnięte kopyta oraz brak dostępu do wody. Rampy były zdecydowanie za bardzo pochyle i niezabezpieczone, a konie ściągane z samochodów na siłę.

Służby porządkowe, które na targu zajmują się pobieraniem placowego rozpoznały nas i wdały się w dyskusję. Następnie zaczęły ostrzegać handlarzy przed naszą obecnością. Mimo, że tag był niewielki to i tak widoczny był brak zorganizowania i nadzoru.

 

Na razie brak komentarzy ... Bądź pierwszy, zostaw komentarz!

Zostaw komentarz

 

— required *

— required *


5 − = trzy